Jak zacząć walczyć z bulimią?

38f90c57570377d6bc9ec09a6c136cdc 1. Odpowiedz sobie na pytanie, czy chcesz wyjść z bulimii i dlaczego tego chcesz.

Chcesz żyć normalnie? Zdrowo? Co to dla Ciebie znaczy? Chcesz budzić się rano i nie czuć do siebie nienawiści i żalu? Nie chcesz już więcej wisieć głową nad kiblem? Masz dosyć palpitacji serca, przekrwionych oczu i bólu gardła? Chcesz przestać non stop myśleć o jedzeniu, bo zaczęło to wpływać na całe Twoje życie? Dobrze. Wiesz już czego nie chcesz. Możesz zacząć przygotowania do walki z panną B. Jeżeli jednak to KTOŚ chce, żebyś z tego wyszła/wyszedł, to lepiej sobie daruj. Żeby podjąć walkę, musisz tego chcieć – TY, nikt inny. Inni mogą Cię natomiast wspierać i dopingować.

73f7dbf007784c59d24cbe9c17c63bde

2. Zrozum, że Ty i TYLKO TY możesz wygrać.

Kontynuując poprzedni akapit – ani mama, ani chłopak, ani nawet terapeuta tego za Ciebie nie zrobi. Tylko TY możesz znaleźć w sobie siłę, która pozwoli Ci powiedzieć „stop” i ruszyć do przodu. To brzmi nieprawdopodobnie, ale naprawdę da się zapanować nad bulimicznymi myślami. To kwestia mozolnego treningu i pracy nad sobą. Uzbrój się zatem w cierpliwość, zainspiruj, zmotywuj i bądź gotowa na ciężkie chwile (bo, zwłaszcza na początku, nie będzie wcale lekko). Dopuść do siebie myśl, że to Ty jesteś odpowiedzialna za Twoje życie i za to, jak będzie wyglądać Twoja przyszłość. Jeśli teraz paprzesz sobie zdrowie bulimią, to robisz to Ty, a nie ta osoba albo sytuacja, która tak na Ciebie wpłynęła, że „musiałaś odreagować jedzeniem, bo inaczej nie umiesz”. To Twoja (mniej lub bardziej świadoma) decyzja sprawiła, że zjadłaś za dużo a potem znowu klęczałaś w łazience, obejmując toaletę. To Twoje rzyganie może doprowadzić do tego, że wypadną Ci wszystkie zęby. Proste, prawda? Zdecyduj, że od teraz przejmujesz kontrolę nad sobą, i nad tym, jak dalej potoczą się Twoje losy. Pracuj pomalutku, swoim tempem na poprawę sytuacji. Im szybciej zrozumiesz, że to od Ciebie zależy Twoja przyszłość, tym łatwiej będzie podejmować trudne decyzje – stojąc przed lodówką, trzymając kolejne ciastko w ręku, a nawet wisząc już nad toaletą – na każdym etapie coraz łatwiej będzie powiedzieć sobie STOP. Niech dotrze do Ciebie, że nikt inny nie pomoże Ci w takiej kryzysowej chwili a bałaganu narobisz sama sobie. W nieskończoność powtarzaj sobie, że dasz radę. A jak nie dasz, to zacznij powtarzać od nowa.

7deeea21fdef8a474be925cc7930955a

3. Poznaj swojego wroga.

Zdobądź informacje na temat bulimii. Zrozum, z czym walczysz i że nie jesteś jedyną osobą, która zmaga się z tym problemem. Jest nas porażająco dużo. To nie jest „dieta, z którą przesadziłaś”, ani „fanaberia”. To poważna choroba. Poczytaj o jej powikłaniach, możliwym podłożu choroby, przebiegu i ewentualnie o metodach terapii. Gromadź zebrane informacje i linki. Czytaj książki, artykuły naukowe. Obserwuj siebie i zapisuj myśli. Jakie znaczenie ma dla Ciebie jedzenie? Pomaga uciec od problemów? Uśmierzyć ból? Zabija nudę? Co czujesz, kiedy zbliża się napad? Jakie emocje w Tobie siedzą? Jeśli możesz, powiedz o tym komuś, wygadaj te emocje, zamiast je z siebie… wyrzygać. A jeśli już wymiotujesz, to co czujesz? Ulgę? Chwilową euforię? Zażenowanie? Przeanalizuj swoje zachowania i bądź bardziej świadoma. Jeżeli zrozumiesz, jaką rolę pełni dla Ciebie jedzenie, a następnie pozbywanie się go i jeśli zauważysz, kiedy najczęściej po nie sięgasz, łatwiej będzie przewidzieć i powstrzymać napad. Poznaj sama siebie i swoje myśli – długofalowo i w czasie kryzysów. To ważne. Kiedy chorujemy, często wydaje nam się, że jesteśmy totalnie „bylejakie”, „beznadziejne” i że robimy coś beznadziejnego, czego same nie rozumiemy. Jeśli poświęcimy więcej uwagi same sobie, zobaczymy, jakie emocje i sytuacje kryją się za tym (błędnym przecież) poczuciem bylejakości. 

9084fd55cf1f7ede3dbf6ef394f6781a

4. Poproś o pomoc.

Zgłoś się do psychologa i zacznij terapię. Jeżeli nie możesz sobie na to pozwolić, zapisz się do albo poszukaj innych opcji terapii (taką pomoc oferuje np. Wilczo Głodna). Powiedz komuś zaufanemu, z czym się zmagasz. Powiedz, jak może Ci pomóc (albo, przynajmniej, jak może Ci nie przeszkadzać – chodzi o chowanie pewnych produktów przed Tobą i pytanie Cię co jakiś czas, jak się czujesz. Tak jak pisałam powyżej – wygadaj się tej osobie, że czujesz, że zbliża Ci się napad, jesteś roztrzęsiona i nie wiesz, co masz ze sobą zrobić. Nazwij emocje, jakie właśnie czujesz. Dlaczego je odczuwasz? Co się stało? Czy możesz je zmienić? Dlaczego nie masz na nie wpływu? Czy możesz je zaakceptować? MÓW o tym. Jeśli nie umiesz opowiedzieć swoimi słowami o bulimii, możesz najpierw podesłać tej osobie ten artykuł albo inne posty z mojego bloga albo innych stron w intenecie. Niech ta osoba zrozumie (chociaż spróbuje zrozumieć), co przeżywasz. Nieważne, że pewnie i tak będziesz czasami ją/go oszukiwać, że wszystko jest super, chociaż nie będzie. Ważne, że ten ktoś będzie stał u Twojego boku i będziesz miała komu wyrzucić tę złość, bezsilność, smutek, które kierują Cię do napadu. Koniecznie rozmawiaj o swoich emocjach, zamiast uciekać od nich i kumulować je w sobie. Od tych skumulowanych trudniej uciec. To one powodują, że następuje erupcja emocji a potem napad. Lepiej tego unikać, sprawdzone info. I pamiętaj – nawet jeśli na początku takie pogawędki nie działają, to się nie poddawaj. Mów o emocjach. Z czasem chęć jedzenia i rzygania będzie coraz mniejsza – bo napięcie w Tobie będzie mniejsze a umiejętność określenia emocji i zapanowania nad nimi – większe. 

316efcec50a831b44a4f30417ec92c9c

5. Powoli przestawiaj priorytety.

Podczas walki z bulimią musisz zajrzeć do wnętrza siebie i zapytać, co jest dla Ciebie ważne. Narysuj kółko. To Twoje pole priorytetów. Zaznacz na nim, zakreślając odpowiednie części, co jest dla Ciebie istotne w życiu (jakie miejsce wśród priorytetów zajmuje) - np. rodzina, praca, nauka, zdrowie, pasja… i w końcu – jedzenie, bycie szczupłą, wygląd. Nie oszukuj. Wiemy dobrze, że ostatnie kategorie zajmują za wiele miejsca. W trakcie walki z bulimią właśnie to będziesz chciała zmienić. Chociaż terapia będzie kręciła się na początku głównie wokół jedzenia, to na końcu tej drogi cel jest taki – masz osiągnąć zdrowy balans. Po tym, jak zrozumiesz, jaką rolę ma dla Ciebie jedzenie (patrz: pkt 3), zacznij reagować na odpowiednie (stresujące, smutne) chwile w alternatywny sposób – najlepiej rozmową o emocjach. Umniejszaj rolę jedzenia – powtarzaj sobie, że ono nie ma nad Tobą władzy. Patrz na bulimię z góry – „wychodź z siebie” i obserwuj zbliżający się napad z perspektywy swojego anioła stróża – tak, jakbyś stała obok siebie i obserwowała swoje ruchy. Zaobserwuj cały schemat napadu. Jeśli na początku masz bardzo duży problem, żeby w ogóle świadomie myślać podczas napadu, możesz np. nosić specjalnie do tego celu kupioną/zrobioną bransoletkę – niech będzie Twoją przypominajką-motywacją do tego, aby wytrwać bez bulimii. Szybkie spojrzenie na nadgarstek podczas sięgania po dziesiątą kromkę chleba może pomóc Ci wrócić na ziemię i dzięki temu przerwiesz napad (możesz go przerwać W KAŻDYM MOMENCIE). Pamiętaj o swoim celu i dlaczego podjęłaś trud walki z nałogiem. Nie rób tego dla osiągnięcia uprawnionej sylwetki, czy wyglądu. Rób to dla siebie, dla zdrowia, dla życia. Dopóki będziesz wychodziła z bulimii tylko po to, by wrócić do wagi sprzed kompulsów, to nie będzie mogło zadziałać. Na początku nie będziesz umiała myśleć o tej drodze inaczej, ale S T A R A J  S I Ę  przestawić priorytety na te omówione wyżej. Z czasem będzie Ci łatwiej, a na końcu tej drogi będziesz już (znowu) szanować swoje życie i ciało. Będziesz dobrze traktować jedno i drugie. Przestaniesz nienawidzić siebie, ogarniesz jedzenie i będziesz miała czas i ochotę na życie, a nie egzystowanie z dubbingiem jedzeniowym w tle. Pamiętaj, że warto teraz odwrócić do góry nogami swoje spojrzenie na świat. Ciesz się każdym małym dobrem, które Cie spotyka. Doceniaj nawet najdrobniejsze piękno i dobro codzienności. Skupiaj się na pozytywach. Bądź wdzięczna. Pomału otwieraj umysł na inne rzeczy niż dieta.

680f1f8cc659ab1734ef1543bcbf240b

f3371b7346e267e3a86c739274aebe13

6. Staraj się ze wszystkich sił zrozumieć, że Ty i Twoje ciało nie jesteście tym samym.

Ty i Twoje ciało – żyjecie w symbiozie. Potrzebujesz ciała do życia – życia pięknego, zdrowego, pełnego jeszcze wielu, wspaniałych chwil, które masz przed sobą. Dlatego Twoje ciało powinno być traktowane z szacunkiem – dobrym jedzeniem i umiarkowaną ilością sportu. Ma ono pomóc Ci przeżyć życie jak najpiękniej. Ale Twoja waga, rozstępy, uda, łydki, brzuch, piersi – one nie są Tobą. Ty jesteś zbiorem swoich cech charakteru, zdolności, poczucia humoru, wiedzy, zainteresowań, upodobań, wspomnień, przeżyć, poglądów i doświadczeń. Nie jesteś swoim ciałem. Ono nigdy nie powinno być jedynym (albo głównym) wyznacznikiem Twojej samooceny. Głupia paplanina medialna i sztuczne kanony piękna próbują wmówić nam coś innego. Ale bądź ponad tym. Tak samo, jak nikt nie wygra tej walki za Ciebie, tak samo nikt nie przeżyje za Ciebie życia – tego niesamowitego daru, który dostałaś. Weź za siebie odpowiedzialność – również odpowiedzialność za to, jak traktujesz swoje ciało. Nie uciekniesz od niej – prędzej, czy później, będziesz musiała coś zmienić. Inaczej bulimia może Cię po prostu zabić.  

Dont miss ur life for ed. | Szkoda życia na zaburzenia odżywiania! Kiedy w tym siedzimy, wydaje się, że świat jest nieznośny. Ale to tylko dlatego, ze patrzymy na świat przez pryzmat (zakrzywionego) obrazu naszego ciała. Kiedy otworzymy wreszcie oczy, zobaczymy mnóstwo dobra i piękna. Zaczniemy szanować nasze ciało, zdrowie, małe radości każdego dnia ☀To jest możliwe!!! Nie warto tkwić w bulimii. Ona zabiera nam życie. Zabija po cichu szczęście i nasze zdrowie. Czas na podudkę. Ja czuje, że wreszcie jestem świadoma moich priorytetów. Pełna spokoju i uzbrojona w cierpliwość i pokorę. Jestem dla siebie dobra. Pracuję na moje szczęście, zamieniając niezdrowe nawyki myślenia i jedzenia na zdrowe. Nie ma miejsca na nienawiść wobec ciała. Wzięłam stery w garść i jestem odpowiedzialna za moje czyny. Kocham życie!  #walczeiwygram #blogbulimia #bulimia #bulimiarecovery #bulimiafighter #courage #wecandoit #zaburzeniaodzywiania #motywacja #swiatjestpiekny #szkodaczasu #edrecovery #ed #lifeisbeautiful 7. Wyrzuć wymówki przez okno. alergie

Fajowy wpis o wymówkach jest tutaj: KLIK.

8. Przygotuj się na trudne chwile.

Nie wygrasz z bulimią z dnia na dzień. Nie będzie łatwo. Ale będzie warto. Wymioty i ataki objadania niestety nie znikną jak za dotknięciem magicznej różdżki. Będą się zdarzały napady i będziesz czasami czuć się podle – tak jak zdarza się to przed podjęciem walki. Ale z każdym STOP, które sobie powiesz, będzie tylko łatwiej. Po każdym powstrzymanym ataku będziesz wzmacniać swoje wewnętrzne przekonanie o tym, że dasz radę. Warunek jest jeden: nie dasz się sprowadzić na dno po „wpadce” (napadzie objadania i/lub przeczyszczaniu).  A to, niestety, na pewno się zdarzy. Nie raz. Po prostu daj sobie przyzwolenie na popełnianie błędów. Wyrzuć słowo „porażka” i zrozum, że każdy błąd jest też jakąś nauką. Rzym nie od razu zbudowano. Nie udało się powstrzymać napadu, chociaż się starałaś, rozmawiałaś o emocjach i pisałaś w dzienniczku? To nic. To naprawdę nic. Nie wyjdziesz od razu z bulimii. A nawet jak wyjdziesz, to ona może mieć ochotę wrócić. Bo to zła choroba, którą na nasze nieszczęście posiadłyśmy. Żeby ją wygonić, potrzeba duużo cierpliwości i pracy nad sobą. Nie od razu się w to wpędziłyśmy i nie od razu bulimię przepędzimy. Cierpliwości! Poczytaj, co zrobić po napadzie i trzymaj się tego. W trudnych chwilach sięgnij do trików i metod, które sama wypracujesz albo skorzystaj np. z moich gotowców. Obserwuj siebie i znajdź to, co dobre dla Ciebie. I pamiętaj, że ludzie popełniają błędy. I to jest ok. Masz w sobie determinację, żeby z tego wyjść, więc dozuj ją i nie wypalaj się po pierwszym potknięciu (a ono bankowo nastąpi). 

2a940a7e97f5cf6007de42213aa1be1f

9. Rozpocznij prowadzenie dzienniczka żywieniowego i wprowadź racjonalny plan 5 lub 6 posiłków w schemacie 3/3(2)/3 (3 duże posiłki, 3 lub 2 przekąski, co 3 godziny).

Sama nie wierzyłam w jego moc, ale patrząc już z perspektywy czasu, to notowanie posiłków uważam za najskuteczniejszy sposób na pokonanie napadów objadania się - kliknij w link, żeby dowiedzieć się, jak prowadzić dzienniczek i  jak wprowadzić regularne posiłki. Jedynie jego systematyczne prowadzenie jest w stanie Ci pomóc ogarnąć jako tako jedzenie i dać ogląd na to, kiedy, dlaczego i jak przebiegają Twoje napady. Poza tym, łatwiej trzymać się zasad regularnego odżywiania, gdy notujesz posiłki – chodzi o metodę 3/(2)/3, przy zachowaniu odpowiedniej kaloryczności posiłków. Dzięki dzienniczkowi nie chodzisz głodna. Dzienniczek żywieniowy naprawdę pomoże Ci „ogarnąć” bałagan jedzeniowy. A jeżeli wypracujesz już sobie nawyk regularności (tak, tak, da się!), to możesz testować inne proporcje – np. jedzenie 3 dużych posiłków, zamiast 5/6 mniejszych. Pamiętaj, że każdy jest inny i moje schematy jedzeniowe mogą u Ciebie nie zdać egzaminu. SŁUCHAJ SWOJEGO CIAŁAono powie Ci najlepiej, co robić dla swojego dobra. Te zdrowe nawyki to zresztą nie tylko kwestia terapii – to dobra zmiana na całe życie.

67ecade2a31e09ec3bba85bd15cdd958

10. Działaj.

Zdecyduj, że tego chcesz i podejmij wyzwanie. Zgromadź wiedzę, informacje, sztuczki i triki, inspirację, motywację. Naucz się czegoś nowego z dziedziny psychologii, dietetyki. Weź stery w garść i zdecyduj, że chcesz zawalczyć o szczęście, zdrowie i życie. TU I TERAZ. Bo, jak pisała Wisława Szymborska, ”nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy (…) Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy”. Nie jutro, nie po tym, jak „zjesz sobie na zapas, bo potem będzie już tylko super”. Nigdy nie obiecuj sobie, że ten napad będzie już ostatnim i że teraz, to weźmiesz tylko gryza. Później będzie Ci to przychodziło łatwo i bezboleśnie, ale na razie, trenuj żelazną dyscyplinę. Jeśli przestaniesz podjadać, zajadać i oszukiwać samą siebie, to już niedługo bez najmniejszego wysiłku będziesz podejmować mnóstwo aktywności innych niż jedzenie a czas między posiłkami wyznaczać będzie delikatnie ssący głód, a nie maniakalnie odmierzona pora jedzenia, i tak tysiąc razy zmieniona na potrzeby „tego jednego kawałka” i napadu. Za miesiąc zapytasz siebie, dlaczego nie zaczęłaś wcześniej. Działaj!

04d3d2ad9ccd412a041d78dad57a03b9

11. Bądź dla siebie dobra

To ciężkie zadanie, ale traktuj się jak przyjaciela. Pozwól sobie na błędy i szanuj siebie, swoje zdrowie i życie. Mów do siebie – w myślach, na głos, na papierze. Czule, ze zrozumieniem i empatią. Uspokajaj swoje własne myśli: „nic się nie stało, każdy ma prawo do błędów”, ”jesteś silna, wszystko będzie dobrze”, a nawet: „ładnie dziś wyglądasz”. To długi proces, potrzebujesz wsparcia także od samej siebie. Przestań przezywać poszczególne partie ciała w myślach – zrób sobie teraz ćwiczenie. Zapisz na kartce, jakimi epitetami nazwałaś ostatnio swój brzuch, uda, łydki, całą sylwetkę albo jakiś konkretny punkt, który doprowadza Cię do szału. „Gruba świna”? „Spaślak”? „Obleśna”? „Głupia”? To okropne, że umiemy tak o sobie mówić. Nasze myśli przekładają się na słowa i działania. Zapisz teraz te wszystkie świństwa, przeczytaj, a potem zmemłaj i wyrzuć albo spal. I nigdy więcej tak do siebie nie mów, choćbyś miała ochotę. Zamiast „nienawidzę moich ud” mów „kocham moje uda, bo są częścią mnie”. To głupkowate, ale na dłuższą metę działa. Sprawdź na sobie. Będziesz się krzywić, ale „wiele razy powtarzane kłamstwo staje się prawdą”. Tutaj to źle pasuje, ale zadziała. Działaj i Ty. Powodzenia! <3

e61b4b4e3da10bd51966544d3961f095

Walczę i wygram

24 lutego 2016 r.

(źródło obrazków: www.Pinterest.com)

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>