Rzucanie bulimii jak papierosów? (Nowych) sposobów kilka na uciszenie bulimii vel. „Wilka”!

Rzucam palenie na serio. Na szczęście robię to nie sama, a z moim chłopakiem (!!!!) …. chłopakiem… No z Mężczyzną! Uznaliśmy, że jesteśmy mądrzejsi niż głupi nałóg, który nas zabija. Brzmi trochę jak moje postanowienie sprzed ponad dwóch (!) lat o „rzuceniu” bulimii. Podobieństw jest jeszcze więcej i o nich właśnie Wam napiszę ;)

Korzystam z aplikacji, dzięki której kontroluję swoje postępy. Widzę, ile czasu już nie palę, ilu papierosów nie wypaliłam przez ten czas, ile czasu życia odzyskałam, nie paląc i ile zaoszczędziłam pieniędzy . W momentach rozdrażnienia mogę skorzystać z trochę głupkowatej gry-rozpraszacza albo mogę też uzupełniać dziennik – w nim zaznaczam, ile miałam zachcianek, w jakim jestem nastroju. Mogę dopisywać notatki.

Screenshot_2017-07-05-23-02-13

I wiecie, co? Właśnie mnie oświeciło, że taka aplikacja powinna być stworzona dla bulimików. Tylko że chyba takiej nie ma*. Ale, w sumie, jeżeli brakuje Wam motywacji i nadal zmagacie się z napadami, to może warto by spróbować wykorzystać tę aplikację do rzucania palenia w walce z bulimią?! –> kliknijcie w ten link, przeniesie Was w nowej karcie do strony aplikacji w sklepie Google Play. Już mówię, o co mi chodzi!!!

*EDIT (27.07.2017): tutaj (KLIK!) znajdziecie link do aplikacji „Quizilla„, która pomaga rzucać nałogi w ogólności (aplikacja po polsku) a tu (KLIK!) aplikację „RR Eating Disorder Management” stworzoną specjalnie z myślą o wychodzeniu z zaburzeń odżywiania (aplikacja po angielsku). Obydwie aplikacje są darmowe (przynajmniej w wersji podstawowej). A korzystając z tego, że edytuję ten tekst po 3 tygodniach, spieszę z informacją, że niezmiennie nie palę już od od 23 dni!!!!

Po pierwsze, zamiast ilości dziennie wypalonych papierosów, można ustawić ilość dziennych napadów. Analogia jest taka – odliczamy coś, czego chcemy uniknąć i czego (dzięki aplikacji) unikamy. Nasz progres zapisuje aplikacja, co ma nas motywować do dalszego „rzucania nałogu”.

Screenshot_2017-07-06-10-05-14

Powiedzmy, że ustalicie ilość dziennych napadów na 3 albo 4. Albo nawet 2 lub 1. Taką samą liczbę ustawcie dla „ilości papierosów w paczce”. Obliczcie też uśredniony koszt napadów, jaki ponosicie dziennie – nie oszukujmy się… Pajda chleba, pół słoika nutelli, paczka krakersów, kilka batonów a na dokładkę pół kartonu mleka i pół opakowania płatków śniadaniowych. Był czas, kiedy pochłaniałam tyle za jednym razem. Ile to pieniędzy?! CO NAJMNIEJ 15 zł. CO NAJMNIEJ. Tyle wpiszcie w miejsce, pozostawione na koszt 1 paczki papierosów. To, ile Was wynosi Was ta „przyjemność” w perspektywie tygodnia, miesiąca, 5 i 10 lat… obliczy za Was aplikacja. Gwarantuję, że widok tak zmarnowanych pieniędzy to naprawdę duża motywacja. W mojej aplikacji pokazuje mi się ponad 4 tysiące wypalonych (tylko przez ostatnie półtora roku) złotych. A Ty, ile pieniędzy spuszczasz w toalecie?

Screenshot_2017-07-06-10-01-23

Wprawdzie aplikacja pokazuje Wam dane, które odnoszą się do poprawy zdrowia w związku z rzuceniem palenia.

Screenshot_2017-07-06-10-01-36

Jaka poprawa nastąpi, jeśli przestaniecie się objadać i wymiotować…? Cóż. Najpierw na pewno zatrzyma Wam się w organizmie woda i całe napuchniecie. Poza tym, mogą się pojawiać zaparcia. W perspektywie lat macie jednak brak ryzyka zachłyśnięcia się własnymi wymiotami (taka smutna śmierć przy toalecie to raczej słaba wizja), na pewno mniejsze ryzyko chorób serca, nerek, jelit, czy próchnicy, atakującej wszystkie zęby bez wyjątku i mogącej doprowadzić do ich wypadnięcia. Dostaniecie też w nagrodę nawodniony organizm, pełen elektrolitów i witamin z jedzenia (które wypluwacie razem z wymiotami i je z siebie konsekwentnie wypłukujecie), lepszy stan skóry, włosów, paznokci, a nade wszystko – spokój, opanowanie niespokojnej głowy, naprawę relacji z jedzeniem. Odzyskacie też czas na ŻYCIE i zaczniecie ŻYĆ A NIE EGZYSTOWAĆ. Narracja bulimii w głowie może nawet zmieni się na narrację Waszych marzeń, które będziecie miały czas odkryć i spełniać. Czad, prawda?

Dodatkowym plusem aplikacji jest to, że tak samo, jak możecie zapisywać w niej (klikać w liczniku) pojedyncze zachcianki na palenie („ale bym zapaliła” – klik! +1!) i swój nastrój danego dnia, możecie zastosować dokładnie ten sam mechanizm do pokus związanych z objedzeniem się! Każda myśl o tym, że zaraz nadejdzie fala, którą CHCECIE POWSTRZYMAĆ, powinna zostać odkliknięta. Myślę, że to doskonały pomysł!!!!! A co dalej? …

Screenshot_2017-07-06-10-00-59 (1)

Dalej, możecie zapisać pod licznikiem zachcianek swoje myśli.

Screenshot_2017-07-06-10-38-54

W tym polu na swoje myśli proponuję Wam rozpisać każdorazowo (choćby w uproszczeniu) ten oto schemat przedstawiony i omówiony w filmiku pani psychodietetyk Katarzyny Dudy na YT:

Nawet, jeśli nie zamierzacie skorzystać z mojego dziwnego pomysłu na „rzucanie bulimii jak papierosów”, to koniecznie obejrzyjcie ten filmik!!!!!!!!!!!

Nie wiem, czy ktokolwiek skorzysta z tego, nieco udziwnionego, pomysłu na pomoc w walce z bulimią, ale ja naprawdę uważam, że jest niegłupi i strasznie się nim podekscytowałam :D Dajcie znać, czy ktoś kiedyś tego spróbuje!!! Może podziała? Ja dzięki tej aplikacji rzucam palenie, demotywując się danymi zawartymi w aplikacji. Nie potrzebuję żadnych desmoxanów, aplikacja działa! Może da radę i z bulimią?

W tytule postu jest napisane „sposobów kilka”. Kilka, bo podałam na górze dwa – jeden to aplikacja, a drugi to przejście przez metodę, którą proponuje pani psychodietetyk. Najlepiej będzie chyba, jeśli je połączycie w opisany przeze mnie sposób – bo będziecie mieć piękne 2 w 1. Może Wam z tego połączenia powstać piękny dziennik, który zawsze możecie mieć przy sobie!!! Pisanie jest zbawienne, mówiłam to już wiele razy. Czemu by nie pisać w aplikacji o rzucaniu palenia?

Natomiast trzecia metoda to powrót do tego, o czym tyle razy już pisałam. Stąd ten nawias wokół słowa „nowych” – chcę Wam powtórzyć jedno. Odchodzenie od bulimii może być skuteczne, gdy wiecie, że tego CHCECIE, a nie, że MUSICIE się z tym uporać. Jasne, musicie się z tym uporać w tym sensie, że bez pożegnania bulimii możecie po prostu się wykończyć. Zabić. Kropka. Natomiast subtelna różnica między tym „musieć” i „chcieć”, o których mówię, jest taka, że to „musieć” niewiele pomoże w starciu z niepohamowaną potrzebą objedzenia się i całym mechanizmem bulimii. Dobrze wiemy, jak to działa. Natomiast „chcieć” znaczy tyle, co mieć wewnętrzną potrzebę wyjścia z tej choroby, bo już jakieś plusy tego wyjścia widzicie  - zdrowie, spokój, odzyskanie życia i kontroli nad nim. Taka gorąca chęć wyjścia z bulimii/”wilka” sprawi to, że przy każdym pohamowanym napadzie, zamiast męczyć się niemiłosiernie i fantazjować o uczuciu, gdy robicie sobie dobrze jedzeniem, będziecie skakać z radości na widok swoich statystyk o pohamowanych napadach. Będziecie się cieszyć, widząc czas, który dzięki pohamowaniu napadu odzyskacie (przecież te napady pochłaniają nie tylko kalorie, ale i mnóstwo naszego cennego czasu!!!!) Nie mówiąc już o zaoszczędzonych na napadach pieniądzach. Radość zamiast zniechęcenia. Czyż to nie piękne? Piszę o tym wszystkim, bo, szczerze mówiąc, trochę trudno jest mi pisać ostatnio o myślach, które towarzyszyły mi przy wychodzeniu z tego etapu bulimii, gdy wymiotowałam po kilka razy dziennie. Już nie bardzo pamiętam, co ja wtedy dokładnie myślałam. I DOBRZE. Natomiast właśnie przy rzucaniu palenia uświadomiłam sobie, że tym razem (które to już podejście…) idzie mi tak lekko nie tylko dlatego, że jest w tym ze mną M., ale że naprawdę CHCĘ te faje rzucić. Na pewno nie ma się co łudzić – radość, o jakiej przed chwilą pisałam, nie pojawi się od razu. Początki zawsze są trudne i początki wychodzenia z bulimii też do tych najbardziej radosnych nie należą. Ale żeby wygrać, to trzeba w jakimś miejscu ZACZĄĆ. A potem będzie tylko łatwiej.

Mam nadzieję, że moje pomysły komuś pomogą albo zainspirują do poszukiwania własnych, niebanalnych dróg do wyjścia z bulimii. Ja ich już na sobie nie wypróbuję, bo nie męczą mnie regularne napady objadania. Nie wymiotuję już. I nie wiem, ile czasu tak się dzieje. Po drodze miałam kilka wpadek, ale o nich wcale nie myślę. Bo żyję, zamiast wegetować bulimicznie. I, co ciekawe, nawet w czasie tych „zmagań” z rzucaniem palenia, ani razu nie myślałam o objedzeniu się w zamian za niezapalenie papierosa. Wow.

Pozdrawiam Was gorąco i życzę powodzenia! Dajcie znać, co sądzicie o moim pomyśle!!!!

6. lipca 2017 r.

Walczę i wygram

Print Friendly

2 comments

  1. Hej! Dziwie sie, ze ten post nie ma zadnego komentarza. Tekst ofitujacy w cale bogactwo naprawde mega fajnych tipow, a Twoja energia zaraza! Podoba mi sie pomysl z aplikacja. Moze nie wykorzystalabym „punktow” jako napady, ale jako tabliczki czekolady. Nie miewam napadow, ale jak kupuje czekolade, to juz tylko te 300g. Podoba mi sie tez to, co w video. Znalam ta metode z tabelka, ale jakos nigdy nie przywiazywalam uwagi. Pewnie wyczytalam w tekscie w jakiejs ksiazce. Tu mialam to zobrazowane.

    Dzieki za tego posta :)

    • Cześć :) Dziękuję za dobre słowo i baardzo się cieszę, że mój post mógł pomóc! Ostatnio na blogu cicho i głucho, ale to przede wszystkim za sprawą mojej nieobecności. Może uda mi się w najbliższym czasie wrócić i coś napisać, bo widzę, że liczba odwiedzających stale rośnie :O

      Pozdrowienia! <3

      P.S. nie palę od 74 dni 8 godzin 28 minut i… 30 sekund ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>